Rugia na jeden dzień: Czy warto jechać do Sellin? 0
Rugia na jeden dzień: Czy warto jechać do Sellin?

Jednodniowa wycieczka do Sellin na Rugii – zwiedzanie i atrakcje

Przez wieki Sellin było maleńką wioską rybacką. Jej mieszkańcy żyli tu cicho i spokojnie w symbiozie z otaczającą ich naturą. Morze było dla nich niezwykle łaskawe, dzieląc się tym, co najlepsze: śledziami, dorszami i belonami. Widok prostych, drewnianych łodzi cumujących bezpośrednio na plaży, towarzyszył mieszkańcom przez wieki. Ich domostwa wzniesione były z pruskiego muru, przykryte strzechą. Według starych legend, w kominach i przydomowych studniach mieszkały skrzaty – Puki. Rybacy wierzyli, że jeśli zostawią im na noc miskę kaszy, wówczas pomogą one w naprawie sieci rybackich bądź ostrzegą przed nadchodzącym sztormem. Jeśli jednak Puk poczuł się urażony, potrafił tak splątać sieci rybackie, że rybacy powracali z morza z pustymi rękami.

Dziś próżno tu szukać chat rybackich. W ich miejscu wznoszą się piękne wille, które są świadectwem zmian, jakie nastąpiły na Rugii pod koniec XIX wieku.

Przez wieki, ta niewielka wieś należała do rodu von Putbus. Jednym z najznamienitszych członków tego rodu był Wilhelm Malte I, który podczas swoich licznych podróży po Europie, odwiedził angielskie kąpieliska, m.in. słynne już wówczas Bath. Książę zrozumiał, że woda morska i niepowtarzalny klimat wyspy to nowe możliwości i szansa przyciągnięcia na Rugię zamożnej arystokracji. Zrodziła się wówczas idea, by z najpiękniejszego wybrzeża Rugii stworzyć luksusową „riwierę” dla bogaczy z Berlina.

Pierwsze kąpielisko na Rugii powstało już w 1816 roku w Lauterbach, które do dziś jest częścią Putbus. Natomiast przełomową datą w historii Sellin był 1898 rok. Wówczas to kolejny z rodu Putbus, Wilhelm Malte II, mianował lokalnego kupca, Hermanna Holtza, na stanowisko naczelnika gminy i powierzył mu niezwykle ważne zadanie. Miał on zmienić niewielką osadę rybacką w nowoczesne kąpielisko nadmorskie.

To, że akurat wybrano Sellin nie było wcale przypadkiem. Niezwykle ważnym czynnikiem było położenie wsi wśród lasów Granitz, co gwarantowało gościom połączenie wypoczynku z rozrywką (mowa tu o polowaniach), a także wysoki klif, który gwarantował gościom spektakularne widoki.

Jedną z pierwszych decyzji było wytyczenie dzisiejszej Wilhelmstraβe. Miała być to reprezentacyjna promenada, łącząca centrum wsi z klifem i molo. Spacerując stromym deptakiem, na jego końcu czekała nagroda: niesamowity widok na plażę, morze i rugijskie klify. Nazwano ją na cześć Wilhelma Malte II, który był głównym inicjatorem przebudowy Sellin. Wzdłuż alei posadzone zostały lipy, które miały być schronieniem przed upalnym słońcem.

Książę postanowił, że przylegające do powstałej promenady grunty, wydzierżawi zamożnym ludziom, pod budowę reprezentacyjnych domów. Z krajobrazu na zawsze zniknęły chaty rybackie, sieci i wędzarnie. Zastąpiono je luksusowymi willami z pięknymi witrynami i ogródkami.

 

Z czego słynie Sellin?

Spacer wzdłuż Wilhelmstraβe dostarcza niesamowitych wrażeń. Domy które tu mijamy wzniesione zostały z cegły, otynkowane i w większości pomalowane na biało. W ten sposób miały być one odporne na trudne warunki atmosferyczne. By nadać im lekkości i finezji, przed główna fasadą stawiano misterne, wielopoziomowe konstrukcje z drewna, pełniące funkcje balkonów i werand. Bogato zdobione, ażurową ornamentyką, przypominającą koronkę. Do ich budowy wykorzystywano głównie drewno drzew iglastych, które w głównej mierze porastają naturalnie brzegi klifowe Rugii.

Berlińscy architekci, gdyż to ich zatrudniano głównie do projektowania wykwintnych rezydencji, zastosowali zasadę eklektyzmu. I mimo ogólnej spójności zabudowy dostrzeżemy tu kolumny, pilastry, tympanony, wieżyczki, wykusze, lukarny, dostrzeżemy też nawiązania do alpejskiej architektury.

 

Wilhelmstraße – spacer śladami architektury uzdrowiskowej

Przy Wilhelmstraβe pod numerem 18 znajduje się Villa Ingeborg. Jej budowa rozpoczęła się 18 października 1901 roku i trwała niespełna poł roku. Pierwszą właścicielką willi była panna Johanna Richert. Fakt, iż jako niezamężna kobieta samodzielnie finansowała i nadzorowała budowę tak okazałej willi, świadczy o jej wysokim statusie majątkowym i dużej samodzielności, co w tamtych czasach nie było tak oczywiste w przypadku kobiet. Willa była niezwykle wytworna, a cena za pokój była jedną z najwyższych przy Wilhelmstraβe. Podczas gdy większość willi miała wspólne toalety na piętrach, w Villi Ingeborg toalety przylegały prawie do każdego pokoju. Ekskluzywny pensjonat, poza noclegiem, oferował swoim gościom ciepłe śniadania i podwieczorki serwowane w oszklonych werandach. Ciekawostką willi były kolorowe witraże w oknach, które w słoneczny dzień rzucały barwne światło do wnętrza pokoi.

Willą od zawsze zarządzały niezwykle sile i niezależne kobiety. W 1929 roku rezydencję zakupiła Olga Spiering, która przez lata była dyrektorką Kurhausu Komba na Rugii. Kontynuowała ona pracę Johanny, utrzymując wysoki standard usług w willi. Podczas II wojny światowej, pensjonat stał się domem dla niemieckich dzieci, które przybywały na wyspę w miast zagrożonych bombardowaniami. Po wojnie, aż do 1953 roku, Villa Igeborg była jedynym, prywatnym domem uzdrowiskowym w całym NRD.

W 1953 roku, w wyniku Akcji Róża, willę przejęło państwo, a Olga zastała aresztowana. Dzięki staraniom podjętym przez pracownicę Olgi, pannie Schneider, kobieta została uwolniona i odzyskała prawa do swojego majątku. Olga Spiering zmarła w 1961 roku, zapisując majątek rodzinie Schneider, która do dziś prowadzi w willi pensjonat.

Kolejną willą, przy której warto zatrzymać się na dłuższą chwilę jest ta z numerem 7. Haus Johanneshorst to jeden z najbardziej charakterystycznych budynków w Sellin. Wzniesiony został w 1908 roku przez rodzinę Druckrey, tą samą, która zrealizowała budowę Villi Ingeborg. Budynek miał pełnić dwie funkcje. Na parterze ulokowany został zakład rymarski, natomiast wyższe piętra służyły jako luksusowe apartamenty. W lipcu 1915 roku wakacje spędził tu Albert Einstein. Do dziś jedna z kawiarni w budynku nosi nazwę „Zweisteins”, co jest żartobliwym nawiązaniem do nazwiska wielkiego fizyka. W Sellin mówi się, iż to właśnie morska bryza pomogła mu ostatecznie sformułować teorię względności, którą opublikował pod koniec tego samego roku.

Przy Wilhelmstraße 14 stoi willa, która przyciąga wzrok za sprawą okrągłej wieży, zakończonej blankami. To Villa Odin, która należy do najbardziej majestatycznych budowli Sellin. Wzniesiono ją ok. 1905 roku jako książkowy przykład nadmorskiej architektury uzdrowiskowej. Wyróżnia się trzypoziomową, drewnianą werandą i ryzalitem, zakończonym efektownym szczytem. Jej nazwa nie jest przypadkowa. Ok. 1900 roku w Niemczech panowała moda na „neogermanizm”. Nazywanie luksusowych pensjonatów imionami bóstw (Odin, Freia, Thor) miało budować aurę potęgi i nawiązywać do mitycznej przeszłości. Villa Odin miała być "królem" wśród domów gościnnych w Sellin.

Oryginalnie werandy w Villi Odin nie były tylko ozdobą. W czasach przed wynalezieniem antybiotyków, głównym sposobem leczenia chorób płuc było tzw. Licht-Luft-Bad (kąpiel świetlno-powietrzna). Konstrukcja werand w Villi Odin została tak zaprojektowana, aby kuracjusze mogli spędzać tam cały dzień, owinięci w koce, wdychając jodowane powietrze, ale będąc chronionymi przed deszczem. Były to swego rodzaju "szklane izolatoria" dla bogatych pacjentów.

W czasach NRD, gdy budynek służył jako dom wczasowy dla robotników, wiele ozdobnych elementów snycerskich (małych rzeźb w drewnie) zostało zamalowanych grubą warstwą białej farby olejnej. Robiono to, aby ułatwić konserwację i ukryć "burżuazyjne" dekoracje. Podczas renowacji w latach 90. konserwatorzy musieli centymetr po centymetrze usuwać warstwy starej farby, aby odkryć pierwotne, delikatne rzeźbienia, które dzisiaj znów zachwycają.

Warto zwrócić uwagę na najwyższe okna pod samym szczytem dachu. Są one umieszczone w taki sposób, że z daleka przypominają patrzące oko. Lokalni przewodnicy czasem żartują, że to "oko Odyna", które czuwa nad bezpieczeństwem gości i całej promenady.

Tuż obok stoi Villa Freia (Wilhelmstraße 13). Wraz z Villą Odin powstały w tym samym czasie i reprezentują ten sam "monumentalny" nurt architektury uzdrowiskowej. Często nazywa się je "boską parą" z Wilhelmstraße, ponieważ wspólnie dominują nad środkową częścią ulicy, tworząc najbardziej reprezentacyjny kwartał.

 

Seebrücke Sellin – najpiękniejsze molo nad Bałtykiem

Idąc ulicą Wilhelmstraße, nie widzisz morza od razu. Widzisz jedynie niebo. Dopiero po pokonaniu około 500 metrów Wilhelmstraße, stajemy na szczycie klifu. Tu, z wysokości około 30 metrów podziwiać możemy jeden z najpiękniejszych, ikonicznych widoków Rugii – molo, które nagle „wyrasta” u twoich stóp.

Schody stanowią swoiste przedłużenie promenady. Mają one swoją własną nazwę – Himmelsleiter, co oznacza „Schody do nieba”. Schody, a jest ich 87, nie tylko prowadzą na molo, ale stanowią też punkt widokowy z niesamowitą panoramą. Biorąc pod uwagę fakt, iż są nieco strome, co pewien czas zaprojektowano na nich niewielkie tarasy, gdzie można przystanąć i złapać oddech.

Kto zaprojektował schody prowadzące na molo w Sellin?

Za twórcę pierwszych schodów uważa się architekta Waltera Kuhlmanna. Powstały one w 1906 roku i różniły się nieco od obecnych. Była to w głównej mierze drewniana konstrukcja, wsparta na palach wbitych głęboko w ziemię. Musiały być one niezwykle wytrzymałe biorąc pod uwagę proces abrazji klifu. Obecne schody oddane zostały do użytku w 1998 roku. Ich projekt wykonało berlińskie biuro architektoniczne Müller & Reimann. Architekci zainspirowani starymi schodami, stworzyli nowoczesną konstrukcję, która była ogromnym przedsięwzięciem inżynieryjnym.

Schodząc po schodach warto zwrócić uwagę na małe mosiężne tabliczki, umieszczone na poszczególnych stopniach. Są one niczym księga pamiątkowa. Sellin umożliwia chętnym „adopcję” stopnia. W jej ramach stara, zużyta deska schodowa jest wymieniana na nową, a na jej czole montowana jest grawerowana tabliczka z wybraną treścią. Z tej formy upamiętnienia korzystają zazwyczaj nowożeńcy.

Wraz ze schodami powstała panoramiczna, skośna winda. Porusza się ona po szynach, równolegle do schodów. Dzięki tej windzie molo dostępne jest dla osób poruszających się na wózkach. Korzystanie z windy jest bezpłatne.

Kiedy powstało pierwsze molo w Sellin?

Na początku XX wieku, Sellin stało się niezwykle popularnym kurortem w Niemczech. Turyści przybywali tu na różne sposoby. Przede wszystkim korzystano z powozów konnych i dorożek. Niezwykłą popularnością na wyspie cieszył się również Pędzący Roland, czyli wąskotorowa kolej parowa. Jednak to przypłynięcie statkiem na wyspę, bezpośrednio pod molo, uważano za najbardziej stylowy sposób przybycia do kurortu. To właśnie z myślą o parowcach budowano długie mola, by mogły cumować na dużych głębokościach.

Impulsem do budowy molo w Sellin była tragedia, jaka wydarzyła się w 1900 roku. Zanim powstało molo, duże parowce wycieczkowe nie mogły przybić bezpośrednio do płytkiego brzegu. Stawały na redzie (kilkaset metrów od plaży), a turyści byli przesadzani do małych, drewnianych łodzi wiosłowych obsługiwanych przez miejscowych rybaków. Był to standardowy proceder, ale przy wzburzonym morzu stawał się śmiertelną pułapką. Latem 1900 roku, jedna z takich przeładowanych łodzi wycieczkowych wywróciła się podczas silnego przyboju (fal uderzających o brzeg). Kilka osób zginęło, a wiele osób zostało rannych.

Wypadek odbił się szerokim echem w prasie (nawet w Berlinie). Sellin zaczęło zyskiwać opinię miejsca niebezpiecznego. Dla kurortu, który żył z turystyki, była to katastrofa wizerunkowa. Podjęto wówczas błyskawiczną decyzję o budowie molo. W 1906 roku konstrukcja została ukończona. Powstała potężna budowla o długości 508,5 metrów, zamontowano żeliwne latarnie gazowe i co kilkanaście metrów ustawiono piękne, rzeźbione ławki. Aby wbić dębowe pale w twarde dno Bałtyku, użyto specjalnych kafarów parowych.

Prawdziwą gratką był budynek restauracji, zlokalizowany w centralnej części molo. Posiadał liczne wieżyczki zwieńczone cebulastymi hełmami lub iglicami oraz otwarte galerie. Całość była pomalowana na śnieżnobiały kolor, co kontrastowało z błękitem morza. Elewacje były zdobione misternymi wyrzynankami w drewnie, charakterystycznymi dla tzw. Bäderarchitektur (architektury uzdrowiskowej). Były to motywy roślinne, geometryczne i ażurowe balustrady, które nadawały budowli lekkości.

Od momentu powstania molo, musiało się ono mierzyć z siłami natury. Każdego roku silne sztormy powodowały wymywanie piasku spod fundamentów palisad. Do pierwszego, poważnego uszkodzenia konstrukcji doszło w 1918 roku. Sztorm i silne oblodzenie zniszczyło znaczną część pokładu spacerowego.

Kolejna katastrofa miała miejsce w 1924 roku. Na przełomie 1923 i 1924 roku, zima była niezwykle sroga. Wówczas zamarzło morze u wybrzeży Rugii. Kiedy lód zaczął pękać, kra o grubości kilkudziesięciu centymetrów, z olbrzymią siłą zaczęła napierać na molo. Drewniane pale zaczęły pękać jak zapałki. Z budowli zostały jedynie fragmenty. W 1925 roku molo zostało odbudowane.

Kolejny kataklizm miał miejsce podczas zimy stulecia na przełomie 1941 i 1942 roku. Niskie temperatury utrzymywały się tygodniami. Gdy wiosną zaczęły się roztopy, a lód ruszył, całe molo przestało istnieć. Resztki konstrukcji rozebrano w 1978 roku.

Kiedy powstało obecna molo w Sellin?

Rok po zjednoczeniu Niemiec, Sellin odwiedził prezydent Richard von Weizsäcker. Wówczas zwrócił się on z pytaniem do władz Selllin: „Proszę mi powiedzieć, gdzie właściwie jest tutaj molo?”, a następnie dodał: „Uzdrowisko takie jak Sellin bez mola – to przecież jak twarz bez nosa”. Prezydent objął patronatem budowę nowego molo, dzięki czemu Sellin otrzymało olbrzymią dotację na ten cel (około 25 milionów marek).

W 1998 roku powstała zaawansowana inżynieryjnie konstrukcja. W dno morskie wbito 28 stalowych rur, które następnie zostały wypełnione betonem. Rozstaw i grubość pali zastały obliczone tak, aby wytrzymać napór kry lodowej. Do budowy pokładu użyto drewna z afrykańskiego drzewa Bongossi. Jest naturalnie odporne na grzyby, pleśń i drążące w drewnie małże morskie. Nie wymaga nasączania toksycznymi chemikaliami, co jest kluczowe dla ochrony środowiska w zatoce. Molo w Sellin jest "elastyczne". Podczas bardzo silnych sztormów cała konstrukcja potrafi minimalnie pracować i osiadać, co zapobiega jej pękaniu pod wpływem uderzeń fal. Zabezpieczony został również klif, powstały obecne schody i winda.

Jak długie jest molo w Sellin?

Molo ma 394 metry długości. Na jego krańcu, w 2008 roku, zamontowano gondolę. To potężna, stalowa kapsuła w kształcie cylindra, która porusza się pionowo wzdłuż grubego, stalowego filara wbitego w dno Bałtyku. Cała kapsuła waży około 45 ton, ale ze względu na swoją objętość, siła wyporu wody jest ogromna. Aby gondola mogła się zanurzyć, silniki elektryczne muszą pokonać opór wody, dosłownie „wciągając” ją pod powierzchnię. Gondola schodzi na głębokość około 4 metrów pod poziom morza. Dno znajduje się zaledwie metr niżej (ok. 1 metr nad dnem). W jej wnętrzu mieści się 30 osób.

 

 

Komentarze do wpisu (0)

Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się
Telefon 577 730 222
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl