Zamek myśliwski Granitz – położenie
Zamek myśliwski Granitz nazywany jest koroną Rugii. Usytuowany na najwyższym wzniesieniu Rugii – Tempelberg, na wysokości 107 metrów n.p.m., jest niczym drogowskaz prowadzący do serca wyspy.
Lasy Granitz o powierzchni ok. 1000 hektarów są częścią Rezerwatu Biosfery Południowo – Wschodnia Rugia. Chronione są zarówno ze względu na walory przyrodnicze, jak i historyczne. Porośnięte są starymi bukami i dębami, pośród których kwitną zawilce, fiołki, a latem – paprocie. Żyją tu jelenie, dziki, borsuki, lisy, a także rzadkie gatunki ptaków, jak np. dzięcioł czarny czy muchołówka mała.
W odległych czasach, tego typu góry wykorzystywano jako miejsca kultu. Dawni mieszkańcy Rugii, traktowali Tempelberg i las jako świętą przestrzeń. Odkryto tu liczne kopce grobowe, tzw. kurhany, pochodzące sprzed dwóch wieków przed naszą erą. Podczas badań archeologicznych, w kurhanach znaleziono ludzkie szczątki, urny, fragmenty broni, ozdób i narzędzi z brązu. Niektóre z nich, porośnięte dziś mchem i paprociami, wciąż można odnaleźć, jeśli zboczy się z głównych ścieżek. Mówi się, że nocą szumią nad nimi duchy dawnych wojowników. To sprawia, że lasy Granitz zachowały atmosferę tajemniczości i spokoju.
Granitz nie jest zwykłym lasem. To miejsce, w którym czas płynie inaczej — wolniej, dostojniej, jakby każdy krok był echem setek lat historii. Tu natura i człowiek pozostawiły swoje ślady, ale żadne z nich nie przytłacza drugiego.
Pierwsze wzmianki o lasach Granitz pojawiają się już w XIV wieku, kiedy tereny te należały do klasztoru cystersów w Bergen na Rugii. Po reformacji i sekularyzacji dóbr kościelnych (XVI wiek), lasy te stały się własnością Gryfitów, a następnie przeszły one na własność lokalnej szlachty – rodu von Putbus. Już na początku XVIII wieku wznieśli tu belweder i maleńki domek myśliwski. Belweder zlokalizowany był w miejscu, gdzie dziś wznosi się centralna wieża zamku. Była to rotundowa budowla z kolumnadą, inspirowana antykiem, pełniąca funkcję wieży widokowej.

Zamek myśliwski Granitz – historia budowy
Kiedy Rugia stała się częścią Prus, hrabiowie z Putbus utrzymali tytuł książęcy. Wówczas istniejące zabudowania były zbyt mało reprezentacyjne. Ksiażę Malte I poprosił następcę tronu, Fryderyka Wilhelma IV, by ten, jako znawca i miłośnik architektury, stworzył szkic nowego pałacu. Powstały w 1830 rysunek późniejszego króla Prus, zachowany do dziś, stał się podstawą do stworzenia projektu. Kiedy książę Wilhelm Malte I postanowił wznieść zamek myśliwski na wzgórzu Tempelberg, wielu uznało to za ekstrawagancję.
Neogotycki projekt zamku stworzył Johann Gotfried Steinmaier, natomiast najwyższą, środkową wieżę zaprojektował Schinkel – jego przyjaciel. Budowa zamku rozpoczęła się w 1838 roku. Powstał dwupiętrowy, prostokątny (prawie kwadratowy) budynek z cegły otynkowany i pomalowany w odcień bladego różu. W jego narożnikach wzniesiono cztery okrągłe wieże.
Centralną wieżę ukończono w 1851 roku. Ma ona 38 m wysokości, a na jej szczyt prowadzą 154 żeliwne, ażurowe schody. Siły statyczne ciężkich żelaznych schodów są całkowicie pochłaniane przez ściany boczne, ponieważ są one praktycznie zaciśnięte na wieży.
Budowla, wraz z wyposażeniem była niezwykle luksusowa, a wystrój wnętrz – iście królewski. Całość kosztowała ok. 100 tyś. talarów na dziś to ok. 20 milionów złotych (ratusz kołobrzeski jedynie 30 tyś.). Bogato wyposażony w meble, obrazy, bibeloty, piękne zasłony.
W czasach Malte I, lasy Granitz służyły szlachcie jako miejsce polowań na dziką zwierzynę. Status rodu Putbus sprawił, iż organizowane przez nich polowania stały się wydarzeniem sezonu. Przybywali tu arystokraci z Berlina i Szczecina, pruscy oficerowie, a nawet sam następca tronu pruskiego, Fryderyk Wilhelm IV. Po zakończonym polowaniu, zamek Granitz stawał się miejscem spotkań towarzyskich, koncertów i uroczystych przyjęć. Już w XIX w. pod nieobecność rodziny książęcej, zamek był udostępniany zwiedzającym.
Pod koniec II wś. Rodzinę Putbus wywłaszczono, wnętrza splądrowano, wywieziono cenne wyposażenie. Budynek zajęli uchodźcy wojenni, przesiedlani z Pomorza. Po wojnie majątek przejęła Armia Czerwona.
W latach 60 -tych rozpoczął się remont zamku. Stał się obiektem muzealnym i tak jest do dziś.
Zamek myśliwski Granitz – jak dotrzeć?
By dotrzeć do zamku należy pokonać ok. 2 km trasę. Parking, na którym możesz zostawić samochód znajduje się w połowie drogi z Sellin do Binz. Pierwsze 300 metrów wędrujemy przez pastwisko. Idąc szutrową drogą, obserwujemy pasące się konie, kucyki, woły i owce. Znajduje się tu zagroda agroturystyczna, która oferuje konne przejażdżki leśnymi szlakami. Warto zwrócić uwagę na tabliczki, które w humorystyczny sposób przestrzegają, by nie dokarmiać pasących się tu zwierząt. Przy wejściu do lasu, po lewej stronie stoi drewniana budka z przetworami. To taki mini sklepik, ale zamiast sprzedawcy jest tam skrzyneczka, do której należy wrzucić odpowiednią kwotę za wybrany produkt.
Po przejściu przez pastwisko, znajdziemy się w lesie. Zostało nam ok. 1700 metrów do przejścia. Większość trasy nie wymaga specjalnego wysiłku. Natomiast ostatnie 300 metrów biegnie nieco pod górę. Trasa przypomina wejście na Chojnik zielonym szlakiem. W połowie drogi na Tempelberg znajduje się stacja kolejki wąskotorowej – Pędzącego Rolanda. Wędrując przez las, słychać jego charakterystyczne odgłosy. W tym miejscu warto zatrzymać się na krótką chwilę, by pozdrowić turystów, którzy na pokładzie Rolanda „pędzą” przez las.
Wejścia do zamku strzegą posagi psów. Są to molosy. Te majestatyczne zwierzęta o mocnym karku, muskularnym tułowiu i szerokiej głowie, znane były już w starożytności. To Rzymianie sprowadzili je do Europy, wykorzystując jako psy bojowe i obronne (na arenach i polach bitew). Dla księcia Malte I psy te miały wartość symboliczną. Nie tylko strzegły wejścia do zamku, ale były też wyrazem wierności, czujności i siły.
Oryginalne rzeźby zaginęły w czasie wojny. Obecne wykonano w latach 80 – tych XX wieku.

Zamek myśliwski Granitz – wnętrza
Po przekroczeniu progu zamku kierujemy się do kasy zlokalizowanej po prawej stronie. W pierwszej sali przywita nas sam Malte I. W złotej ramie dostrzeżemy wizerunek księcia Putbus. Obraz w technice olejnej na płótnie, wykonany przez nieznanego malarza, przedstawia młodego księcia odzianego w mundur szwedzkiego husarza. Tu też poznamy historię założenia miasta Putbus, a także dzieje budowy zamku książęcego w Putbus. Przechodząc do kolejnej sali, dostrzeżemy popiersia. Po lewej stronie będzie to Malte i i jego żona Luiza, a naprzeciwko – Karl Friedrich Schinkel, twórca zamkowej wieży, oraz Friedrich Wilhelm IV – następca pruskiego tronu. Ciekawostką tej sali jest relief, umieszczony na najszerszej ścianie. To gipsowy odlew, będący kopią reliefu zdobiącego cokół pomnika Malte I w parku książęcym w Putbus. Widnieją na nim trzy postacie.
W centralnej części zobaczymy Schinkla, który w uniesionej ręce trzyma ołówek. Jeśli się dobrze przyjrzymy, na reliefie zobaczymy zarys budowli. Jest to właśnie zamek Granitz, a dokładnie wieża, którą zaprojektował ten wielki architekt. Na lewo od Schinkla zobaczymy postać trzymającą w ręce paletę malarską. Jest to malarz, Carl Wilhelm Kolbe Młodszy. Choć nie istnieją oficjalne powiązania malarza z rodziną Putbus, można przypuszczać, iż ci dwaj panowie, Kolbe i Malte I się znali.
Trzecią postacią na reliefie jest duński rzeźbiarz, Bertel Thorvaldsen. Możemy go rozpoznać po młotku, który dzierży w ręce. Istnieją solidne dowody na to, że był on blisko Malte I. Do dnia dzisiejszego, w archiwach muzeum w Kopenhadze zachowała się dość obszerna korespondencja pomiędzy tymi dwoma panami. W jednym z listów, Malte I złożył zamówienie u rzeźbiarza na wykonanie rzeźb Bachusa i Wenus oraz grupę Amor i Psyche. Ci trzej artyści z refiefu tworzą symboliczną triadę sztuk pięknych, oznaczają jedność architektury, malarstwa i rzeźby – fundament sztuki klasycznej.
W kolejnej sali ujrzymy pałac książęcy Malte I w Putbus. Ale cóż tu się dzieje? Pałac płonie! W parku zamkowym w Putbus już od XIV wieku znajdowała się główna siedziba rodu Putbus. W czasach Malte I przekształcono ją w prawdziwy, klasycystyczny pałac. Nad rozbudową rezydencji pochylił się sam Johann Gottfried Steinmeyer, wybitny berliński architekt, a prywatnie – przyjaciel Malte I. Nowy pałac był niezwykle elegancki i okazały, miał trzy kondygnacje, kolumnowy portyk i mansardowy dach. 23 grudnia 1865 roku w pałacu wybuchł pożar. Spowodowany został prawdopodobnie zainstalowanym wadliwym systemem ogrzewania pałacu.
Mijając krótki korytarz, udajemy się na pierwsze piętro.
Znajdujemy się w Sali Rycerskiej. W tej sali rodzina Putbus prezentowała kolekcję antycznej broni i zbroi. Tu również eksponowane były znaleziska archeologiczne, które były świadectwem historycznego dziedzictwa wyspy. Mimo, iż oryginalne wyposażenie sali zaginęło, są tu fotografie ukazujące jej dawną wspaniałość. Sala była też miejscem spotkań z gośćmi i przyjaciółmi po polowaniach, gdzie toczyły się rozmowy o sukcesach, sztuce i polityce. Po środku sali ustawione zostało krzesło, a właściwie fotel nożycowy (składany). Tego typu fotele wywodzą się już ze średniowiecza. Z czasem były bogato zdobione i wygodnie tapicerowane. Fotel, który widzimy pochodzi z ok.1890 roku, wykonany został z drewna i weluru.
Każdego roku książęta Putbus organizowali uroczyste polowanie z okazji dnia św. Huberta. Była to widowiskowa gonitwa, w której jeźdźcy ścigali „lisa”, czyli jeźdźca z lisią kitą. Na Hubertusa, goście przybywali z odległych stron. Pruska rodzina królewska niezwykle chętnie przybywała tu z Berlina. Lasy Granitz były niezwykle obfite w zwierzynę, a zamek oferował gościom luksusowe zakwaterowanie. W zamian książęta Putbus byli stałymi gośćmi na królewskich polowaniach, m.in. w Letzlingen. To właśnie tam, w rezerwacie myśliwskim cesarza Wilhelma II, powstały fotografie umieszczone wysoko na ścianie kolejnego pomieszczenia. Członkowie towarzystwa myśliwskiego zawsze byli niezmiernie zadowoleni, gdy fotografowano ich z rezultatami polowania. Wspólny sukces w polowaniu pomagał wzmocnić więzi między gośćmi.
W sali znajdującej się w jednej z narożnych wież zobaczymy róg myśliwski. Wykonany został w 1875 roku, z mosiądzu, srebra i skóry. Róg księcia Pszczyny – poręczny, spiralny, dwururowy. Niezwykle wytrzymały. Jego nazwa pochodzi od imienia księcia Pszczyny, cesarskiego mistrza łowieckiego. Wyprodukowany został we Wrocławiu w fabryce Franza Hirschberga. Dźwięk rogu jest nieodłącznym elementem każdego polowania. Za pomocą rogu, myśliwi mogli komunikować się na duże odległości za pomocą sygnałów. Obok roku znajdują się przyciski. Wciskając każdy po kolei usłyszysz melodie wygrywane rogiem, które oznaczały konkretne części polowania.

W kolejnym pomieszczeniu ujrzymy meble wykonane z poroży. Lampy, stół i krzesła. Początkowo poroża zdobiły ściany, ale w XIX wieku znalazły również zastosowanie w meblarstwie. Meble z poroża zastały po raz pierwszy zaprezentowane szerszej publiczności na wystawie światowej w Londynie w 1951 roku. Do ich wykonania używano poroży jeleni, danieli i łosi.
Znajdujemy się też w dużej sali wyłożonej boazerią. Pokój ten służył jako pokój dzienny, w którym goście oczekiwali na osobista rozmowę z księciem i jego zoną. Tu również oczekiwali ci, którzy byli zaproszeni na obiad do sąsiedniej jadalni. Salon ten służył również jako palarnia, gdzie goście mogli palić po uroczystym bankiecie. Do dnia dzisiejszego stoi tu marmurowy piec z motywem liści winorośli, warto zwrócić uwagę na bogato zdobioną boazerię. Dostrzeżemy tu wiewiórki i gołębie. Klamki w drzwiach mają kształt głowy dzika. Kiedy spojrzymy w górę, zobaczymy sześć obrazów o tematyce myśliwskiej (trzy są oryginalne). Oprawione są w zrekonstruowane złote ramy. Obrazy są kopiami dzieł holenderskiego malarza okresu baroku, Pietera Muliera.
Podano do stołu! Goście z wielką radością przyjmowali zaproszenia na kolację z księciem i księżniczką. W zamku Granitz można było zjeść w wielkim stylu. Szefowie kuchni, gospodynie i pomoce kuchenne spędzały całe dnie, przygotowując bogate menu. Stół zastawiano polerowanymi srebrnymi sztućcami, specjalną porcelanową zastawą i kryształowymi kieliszkami. Wina osobiście dobierał gospodarz. Służący w białych rękawiczkach serwowali wykwintne dania, np. ostrygi, następnie sherry i wina, a na koniec kawę i likiery. Ciekawostką jadalni gablota wystawowa. To szafka służąca do ekspozycji ozdobnych talerzy i naczyń do picia. Ksiażę Putbus zlecił wykonanie takiej szafy do wnęki w jadalni. Jej szczyt zdobią dwa klęczące anioły.
W XIX wieku odlewne talerze z mosiądzu, żelaza lub cynku, z motywami mitologicznymi lub religijnymi były popularnym przedmiotem kolekcjonerskim.
Oryginalnie jadalnia była wyłożona tapetą. W 1863 roku ściany wyłożone zostały płytkami ściennymi.
Salon Dam to miejsce, gdzie księżniczka gościła damy przybywające do zamku Granitz. Mężczyźni nie mieli tu wstępu. To miejsce rozpoznasz po szezlongu i haftowanych obrazach. Damy rozmawiały tu o sztuce, muzyce i literaturze oraz wymieniały się nowinkami w dworu królewskiego. Misternie zdobiona boazeria ścienna, jedwabne draperie oraz 26 dużych haftowanych obrazów nadawało pokojowi wyjątkowej aury. Obrazy wykonała księżniczka Luiza, żona Malte I. Do naszych czasów przetrwało jedynie dziewięć. Wszystkie hafty zaginęły podczas II wojny światowej. W 2010 roku dziewięć z nich odnaleziono w składzie tekstyliów w Poczdamie, gdzie były przechowywane bez oznakowania. Po starannej renowacji wróciły na swoje miejsce. Ciekawostką salonu jest piec figurą Joanny d’Arc.

Przechodzimy do największej z sal. To reprezentacyjna Sala Marmurowa. Tu organizowano uroczyste zakończenia polowania z kolacją i tańcami, a także rodzinne uroczystości, np. śluby. Wysoki sufit z misternymi sztukateriami i rzeźbionymi kasetonami, kółkolisty wykusz z wysokimi oknami i wspaniały kominek nadają sali splendoru. Do wyposażenia pokoju, Malte I zamówił niezwykle kosztowne dzieła sztuki. Na suficie powstał obszerny fryz, nawiązujący do historii Rugii. Kominek wykonany został z marmuru kararyjskiego, z rzeźbionymi motywami myśliwskimi. W górnej części sali znajdowały się wielkofarmatowe obrazy, nawiązujące do średniowiecznej historii Rugii, jej chrystianizacji, opowiadały o przodkach Malte I. Fryz wykonał m.in. Carl Wilhelm Kolbe Młodszy. Obrazy te zniszczone zostały w czasie II wojny światowej. W tej sali wzrok przykuwa rzeźba Diany – bogini łowów.
Nie tylko damy miały swoją enklawę. Ksiażę Wilhelm Putbus posiadał swoją osobistą oazę spokoju. Kolejny z pokoi służył mu jako gabinet i miejsce spotkań mężczyzn w kameralnym gronie. Spotykali się tu by rozmawiać o interesach, polityce, palić papierosy i grać w bilard. Oryginalnie znajdowały się tu wszelkiego rodzaju poroża, wypchany orzeł oraz trofeum jelenia, którego książę ustrzelił jako młodzieniec. Były tu również prezentowane wizerunki cesarzy Niemiec, wszak Wilhelm uczestniczył w proklamacji cesarskiej w Wersalu w 1971 roku.
Kolejną salę zajmowała biblioteka. Tę salę poznasz po interaktywnym dzienniku, w którym księżniczka Wanda, żona Wilhelma, opisała podróż do Egiptu. Oprócz regałów z książkami, eksponowano tu rożne figurki z brązu i alabastru, wyroby rzemieślnicze i artefakty ze starożytnych stanowisk archeologicznych. Po II wojnie światowej całe wyposażenie biblioteki zaginęło. Ocalały cztery portrety dwóch par książęcych, które obecnie zdobią ściany tej sali.
Nim znajdziemy się w dawnej sypialni książęcej, znajdziemy się w tzw. Czerwonym Salonie, który nazywany jest „pokojem księżniczki”. Podobnie jak większość wyposażenia zamku Granitz, meble w tym pokoju zniknęły w czasie wojny, łącznie z bogatą, wzorzystą tapetą w kolorze czerwieni. Obecnie eksponowane są tu portrety dam, stanowiące kontynuację galerii portretów rodu Putbus.
Kolejny pokój był niegdyś sypialnią książąt Putbus. Oryginalne meble zaginęły, ale historyczne zdjęcie i opisy ilustrują dawne wyposażenie. Ściany nad drewnianymi panelami pokryte były zieloną tapetą, zdobioną ptakami. Po środku stało łoże z baldachimem, w pokoju był też piec, stolik nocny i wygodne fotele. Osobisty charakter dawnej sypialni podkreślają zdjęcia i fragmenty listów z prywatnej przestrzeni rodziny.

Zamek myśliwski Granitz – wieża widokowa
Zwiedziliśmy już wnętrza zamku. Przed nami największe wyzwanie – wieża widokowa. Wejście na nią jest w cenie biletu. Zanim jednak ruszymy na wspinaczkę, musimy uzbroić się w cierpliwość. W związku w dość specyficzną klatką schodową i problemem z mijaniem się, ruchem na wieży kieruje personel. Schody prowadzące na szczyt są ażurowe, natomiast otwarta przestrzeń wewnątrz wieży, może spowodować lekki dyskomfort. Jednak z zasadą: tylko nie patrz w dół, trzymając się poręczy, bez problemu poradzimy sobie w wejściem. A widok? – zapierający dech w piersi. Tu, na szczycie najwyższego wzniesienia Rugii, cała wyspę mamy jak na dłoni.
Kierujemy się już do wyjścia. Zanim jednak pożegnamy zamek Granitz, koniecznie musimy wstąpić do sklepiku z pamiątkami. Jego asortyment jest różny od tego, co możemy nabyć w tego typu sklepach. Przez biżuterię, figurki zwierząt, po piękne obrazy ukazujące uroki Rugii.
Zapraszamy na wycieczkę autokarową na wyspę Rugia
Wyspa Rugia to perła niemieckiego Bałtyku – pełna klifów, urokliwych miasteczek i niezwykłej przyrody. Nasza wycieczka autokarowa na Rugię to idealna propozycja dla osób, które pragną poznać najpiękniejsze zakątki północnych Niemiec w komfortowych warunkach, z polskojęzycznym przewodnikiem i wspaniale zaplanowanym programem.
Wybierając się z nami, zyskujesz nie tylko wygodny przejazd klimatyzowanym autokarem, lecz także bogaty program zwiedzania oraz opiekę doświadczonego pilota wycieczki. Podczas podróży zadbamy o Twój komfort – od porannego powitania w autokarze, przez regularne przerwy, aż po czas wolny na zdjęcia i posiłek w malowniczych miejscach.
